Henryk Sznajder (1652-1718) - warszawski złotnik czasów Jana III Sobieskiego
Znakomity obserwator życia dworskiego rodziny Sobieskich, także sceny politycznej Rzeczypospolitej w końcu XVII w., Kazimierz Sarnecki (1650? - po 1712), rezydent radziwiłłowski na dworze Jana III, stolnik witebski, pozostawił po sobie cenną spuściznę pamiętnikarską. Stanowi ona dziś pierwszorzędne źródło historyczne dla poznania ostatnich lat życia polskiego monarchy, lecz również dla opisu życia codziennego na dworze królewskim czy w ówczesnej Warszawie.
W latach 1695 - 1696 narastał poważny konflikt pomiędzy Janem III i jego synem Jakubem, a jego powodem była wyraźna niechęć starego monarchy do zaspokojenia potrzeb finansowych królewicza, który z każdym miesiącem domagał się zwiększenia swoich dochodów[1]. Znakomicie opisał całą sytuację wspomniany Kazimierz Sarnecki, donosząc wówczas patronowi - „I Królewic JM. Jakub, widziemy, nie jest in eo statu w łasce królowej JM., jako był, gryzie się srodze, często zapada. Skromno bardzo koło niego, nie dają nic ani suplementują. Ociec niełaskawy. Ludziom chcielibyśmy się akomodować datkiem, chlebem, sami go mało mając nie możemy i zastawić nie mamy już co, klejnoty dawno u Sznejdera leżą w zastawie, które oczema mymi widziałem”[2].
Powyższy zapis wskazuje, że królewicz Jakub nie posiadał środków finansowych, niezbędnych przy jego staraniach o pozyskanie polskiej korony wobec choroby Jana III i spodziewanej śmierci króla. Sarnecki sugerował, że jego patron Karol Stanisław Radziwiłł mógłby wesprzeć materialnie swojego bliskiego krewnego, ale także nie dysponował odpowiednimi sumami, ażeby poprzeć projekty polityczne królewicza Jakuba - i został zmuszony zastawić rodowe „klejnoty” u warszawskiego złotnika.
Kim był zatem Sznejder?, w rzeczywistości nazywał się Henryk Sznajder (1652-1718), był znanym patrycjuszem i złotnikiem warszawskim. Wywodził się z bawarskiej rodziny mieszczańskiej, której przodek przybył do Warszawy zapewne w pierwszej połowie XVII w. Początkowo był zatrudniony w jednej ze stołecznych pracowni złotniczych, zaś w dniu 3 maja 1688 r. został przyjęty do prawa miejskiego w Starej Warszawie jako złotnik, a jego świadkiem był ceniony i zamożny rajca Jan Loupia[3].
Na przełomie stuleci Henryk angażował się aktywnie w życie polityczne i społeczne Starej Warszawy, uczestnicząc w nim jako gminny i ławnik. Warto tu przypomnieć, że z grona gminnych wybierano 12 ławników, którzy tworzyli radę miejską. Obowiązki dożywotnich ławników sprowadzały się do udziału w sądach, kontroli posiadłości miejskich i świadczenia przy zawieraniu umów oraz rozstrzygania konfliktów na terenie Starej Warszawy.
Dzięki protekcji rodziny Loupiów, a także własnej pozycji zawodowej oraz zaufaniu warszawskich mieszczan, Henryk Sznajder od 15 listopada 1694 r. do 6 marca 1710 r. sprawował funkcję gminnego, z kolei od 6 marca 1710 r. aż do śmierci w 1718 r. - ławnika warszawskiego. W tychże latach uczestniczył czynnie w posiedzeniach miejskich zgromadzeń administracyjnych[4].
Henryk ożenił się z nieznaną nam Anną Zofią, zostawiając z tego związku dwóch synów (bliźniaków) - Franciszka (1680 -1729) gminnego i ławnika miejskiego oraz Antoniego (1680 - ?), bogatych mieszczan oraz urzędników warszawskich czynnych na początku XVIII w.[5].
W 1701 r. Henryk Sznajder wynajmował pomieszczenie w tzw. „sklepach tylmanowskich”, które w postaci szeregu kramów otaczały warszawski ratusz na Rynku Staromiejskim[6]. Zaprojektował je Tylman z Gameren, zaś sklepy w liczbie 36 układały się w szeregi murowanych parterowych segmentów, do których prowadziły bramy z portalami, obok nich umieszczono duże wystawy sklepowe. Posiadały one dachy i attyki, a nad nimi górowały latarnie. Całość tych sklepów obejmowała w połowie XVIII w. powierzchnię o wymiarach 34,4 x 54,8 m.
W latach 1702-1706 Henryk posiadał kamienicę przy ulicy Nowomiejskiej nr 15 (hip. nr 172), zwaną Korbowską i Fukierowską. Dom był odnotowany w 1505 r., około 1517 r. siodlarz Stanisław zbudował tu murowaną kamienicę, a potem należała do rodziny Korbów (Tomasza i Mateusza), którzy ją ozdobili i przebudowali w stylu renesansowym. W XVI-XVII w. była własnością Michała Fukiera i Jana Czirna. Henryk Sznajder jako jej kolejny właściciel rozbudował kamienicę do postaci czteroosiowej i czteropiętrowej, a także pobudował tutaj murowaną oficynę przy murze obronnym, połączoną z kamienicą frontową - boczną oficyną.
Interesujące są dalsze losy tej kamienicy; w testamencie Henryk zapisał ją Bractwu św. Benona, które stanowiło wówczas instytucję charytatywną, działającą na rzecz ubogich mieszkańców Warszawy. Jednakże zapis zakwestionował syn Franciszek, wyznaczając dwóch znanych rzemieślników i starszych bractwa do prowadzenia jego sprawy sądowej i uzyskania posesji. W wyniku procesu otrzymał ją ponownie, zaś po jego śmierci trafiła, drogą koligacji, w ręce Jakuba Szubalskiego, pisarza skarbowego, w połowie XVIII w.[7].
Odbudowana po zniszczeniach wojennych w latach 1954-1955, posiada pozostałości dawnej kamienicy Sznajderów - po obu stronach portalu znajdują się dwa okna (dawne wejścia do sklepów) i autentyczne kamienne nadproża, a zaś nad wejściem umieszczona płytka kamienna z półksiężycem i krzyżem (zapewne gmerkiem mieszczańskim?). Także latarnia częściowo pochodzi z początków XVIII w.[8].
Na parterze znajdowała się pracownia i sklepy, z kolei w piwnicy niewielki magazyn, gdzie Sznajder przechowywał klejnoty, które to oglądał Kazimierz Sarnecki. Dzięki zachowanej relacji, wiemy że złotnik zajmował się nie tylko wyrobem, ale również naprawą, handlem i zastawem złotych precjozów oraz drogocennej biżuterii. Z powodu braku źródeł, trudno obecnie zidentyfikować szczegóły funkcjonowania pracowni mistrza Sznajdera - nie wiemy nawet czy zatrudniał on czeladników i uczniów, posiadał za to specjalny warsztat. Obejmował on m.in. stół złotniczy oraz palniki do lutowania, tygle do topienia metali i formy odlewnicze, a także narzędzia złotnicze i jubilerskie. Miał również zapasy złota, srebra, emalii i drogocennych kamieni, a zajmował się wytwarzaniem i naprawą biżuterii jubilerskiej, drobnych sprzętów sakralnych i świeckich na potrzeby księży, magnatów, szlachty i mieszczan.
Warto wiedzieć, że z powodu bliskości zamku i dworu królewskiego na pobliskich ulicach mieszkali głównie rzemieślnicy i kupcy pracujący na potrzeby polskich monarchów. Zdaniem historyków, przy ulicy Nowomiejskiej (posesje pod nr 3, 9,13,15) dominowali złotnicy, którzy dodatkowo pełnili funkcje urzędnicze w Starej Warszawie[9]. Złotnicy stanowili wydzieloną grupę zawodową wśród rzemieślników, przede wszystkim z racji pochodzenia i posiadanego majątku. Sam Henryk Sznajder czynnie wspierał karierę swojego syna Franciszka, również złotnika i starszego ławnika miejskiego, korzystając ze znajomości i pokrewieństwa z wpływowymi rodzinami patrycjuszowskimi Starej Warszawy[10].
Pod koniec życia, w latach 1711-1712, utrzymywał korespondencję z ks. Aleksandrem Dominikiem Lubomirskim (1693-1720), ordynatem ostrogskim, która dotyczyła wykonania przez złotnika klejnotów, m.in. bogato zdobionych precjozów tzw. „rubinów brylantowych”. Były one przeznaczone dla Marianny Burletti, żony gubernatora w Dubnie, która należała do grona zaufanych sług Aleksandra, a po jego niespodziewanej śmierci została oskarżona o rzucenie czarów na księcia i o przywłaszczenie sobie jego biżuterii .
Z tego okresu zachowały się dwa listy Sznajdera do księcia - jeden z 24 XII 1711 r., a drugi z 14 I 1712 r., opisujące starania oraz trudności złotnika przy wykonywaniu kilku drobnych klejnotów dla Lubomirskiego .
Królewski złotnik zmarł w wieku 66 lat, a pogrzeb odbył się w dniu 27 lipca 1718 r. w kolegiacie Starej Warszawy, czyli w kościele św. Jana, jego trumnę pochowano we wspólnym grobie członków Konfraterni Literackiej, w kaplicy św. Krzyża . Wskazuje to na fakt przynależności Sznajdra do tego religijnego i charytatywnego bractwa, grupującego wpływowych i zamożnych mieszczan Starej Warszawy - dodajmy, że należał on także do podobnego Bractwa św. Benona.
Przypisy:
[1] A. Skrzypietz, Królewscy synowie - Jakub, Aleksander i Konstanty Sobiescy, Katowice 2011, s.236-250.
[2]K. Sarnecki, Pamiętniki z czasów Jana Sobieskiego. Diariusz i relacje z lat 1691-1696, wyd. J.Woliński, Wrocław 1958, s.320 (Warszawa 9 II 1696 r.).
[3] AGAD, Warszawa Ekonomiczne, nr 746, k.86.
[4] Dla przykładu wymieńmy zebranie gminnych w dniu 28 II 1701 r. - AGAD, Warszawa Ekonomiczne, nr 538, s.233.
[5] R. Radziwonka, Urzędnicy Starej Warszawy w latach 1700-1721. Biogramy i wykazy, Warszawa 2021, s.85-86.
[6] AGAD, Warszawa Ekonomiczne, nr 538, s.249-250.
[7] AGAD, Stara Warszawa, nr 356, k.144-144v.
[8] Katalog Zabytków Sztuki. Warszawa, cz.1, Stare Miasto, red. zbior., Warszawa 1993, s.331-332 (tekst).
[9] K. Wagner, Mieszczanie i podatki. Nierówności majątkowe w wybranych miastach Korony w XVII wieku, Warszawa 2020, s.123-124.
[10] R. Radziwonka, Warszawa i jej mieszkańcy w czasach wielkiej wojny północnej (1700-1721), Warszawa 2019, s.243 (tamże o koligacjach rodzinnych Henryka i Franciszka Sznajderów).